Tylko podstawy podstaw.

Czasami szukamy cudownych przepisów na związek, a one są na wyciągnięcie ręki. Nie myśl, że aby stworzyć wspaniałą więź z partnerem, musisz być ósmym cudem świata albo posiadać jakąś tajemną wiedzę. Wystarczy wcielenie w życie kilku zasad, które na pewno od dawna znasz. Może jednak powinnaś je sobie przypomnieć.

1. Poznawaj. Niech to będzie proces ciągły

Jeśli znacie się dłużej, może ci się wydawać, że wiesz o swoim mężczyźnie wszystko. Czasami jest tak, jakbyście czytali sobie w myślach. Możecie mieć podobne nawyki. Wiesz, co on lubi robić. Potrafisz odgadnąć, czym się zajmuje, kiedy ciebie nie ma w pobliżu. Wiesz, co zrobiłby w tej czy innej sytuacji. Mniej więcej rozumiesz, czego możesz się po nim spodziewać. Ale to ciągle nie wszystko. Tak czy siak zawsze pozostaną jakieś niepoznane obszary i możliwości zaskoczenia.

Rada więc brzmi: nie zamykaj się. Zamiast stwarzać sobie w głowie jego raz na zawsze określony obraz, bądź otwarta. Rozmawiaj, doświadczaj, próbujcie razem nowych rzeczy. Nie myśl, że skoro jesteście ze sobą już tyle czasu, to skazani jesteście na monotonię. Chciej go odkrywać codziennie na nowo. To podejście sprawi, że niestraszna wam będzie nuda. Nie chodzi o wielkie fajerwerki każdego dnia. Po prostu raz na jakiś czas zrób coś inaczej i zobacz, jak zareaguje. Raz na jakiś czas zadaj niestandardowe pytanie jako przyczynek do dobrej dyskusji albo zabierz go gdzieś, gdzie jeszcze nie byliście.

2. Miej zaufanie

Bardziej podstawowej podstawy nie ma. Ufaj mu! Nie marnuj czasu na relacje, w których nie ma mowy o wierze i szacunku do drugiej osoby. Jeśli od razu podejrzewasz, że facet, z którym się spotykasz, może nadużywać twej dobroci, to albo on daje ci wyraźne powody do podejrzliwości, albo ty musisz wrzucić na luz. Jeśli nie nauczycie się sobie ufać, to wasza relacja prędzej czy później rozpadnie się na kawałki. Nie da się zbudować nic trwałego na osaczaniu partnera, kontrolowaniu i ciągłym sprawdzaniu połączeń wychodzących. Pogódź się z faktem, że on zawsze może spotkać na swojej drodze kogoś, kto będzie od ciebie bardziej atrakcyjny, bardziej elokwentny, bardziej pociągający i tak dalej. Wierzysz, że to ty jesteś dla niego tą ważną?

Niektórzy zalecają ograniczone zaufanie. Ja zalecam takie, jakie masz do samej siebie. Nic nie da, że będziesz na niego czyhać za rogiem albo sprawdzać aktualne miejsce pobytu SMS-em. Brakiem wiary w szczerość jego intencji prowokujesz tylko sytuację, w której on będzie miał dosyć i osiągniesz skutek odwrotny od zamierzonego: po prostu od ciebie odejdzie. Zatem ufaj i sama wymagaj, żeby tobie ufać.

3. Mów o swoich potrzebach

Nie unikaj trudnych tematów. Naucz się rozmawiać o wszystkim. Bez tego nie ma prawdziwego związku. Bez rozmowy mamy tylko dwoje ludzi, z których każde żyje swoim własnym życiem. Początkowo może być trudno otwarcie mówić, czego ci potrzeba, jednak w miarę wzrostu waszej bliskości, powinno być coraz łatwiej.

Możecie się do siebie zbliżać na milion różnych sposobów: w relacji intymnej, dając sobie bliskość, doświadczając wspólnie nowych sytuacji, odwiedzając nieznane miejsca, poznając wzajemnie swoje światy, znajomych i pasje. To wszystko jednak będzie niczym, jeżeli nie będziecie potrafili ze sobą gadać o wszystkim. W każdym związku bowiem bywają słabsze chwile. Te, kiedy nie ma się zbytnio na nic ochoty i wszystko człowieka irytuje. Wtedy właśnie przydaje się wypracowana wcześniej umiejętność komunikacji słownej. Dlatego od pierwszych dni mów, co czujesz, co jest nie tak, a co bardzo tak. Mów jak to widzisz. Mów o tym, co cię boli, a co wprawia w niepokój. Nie przemilczaj ważnych kwestii, doprowadzając do takiego ich nagromadzenia, że wybuchną. (Wtedy już nie będzie o czym rozmawiać, bo wszystko będzie w strzępach.) Nie licz, że partner sam się domyśli. Nie domyśli! Mów, rozmawiaj. Kłóć się, rycz. Pluj z rozmachem słowami, a kiedy indziej wymawiaj je z trudem, pomału. Póki gadacie, wszystko jest w porządku.

4. Słuchaj z uwagą

Mów, ale i słuchaj. Nastaw się na odbiór treści, pochodzących od drugiej strony. Czasami mężczyzna też potrzebuje się zwierzyć. Doceń, że chce, zwłaszcza, jeśli to są jakieś wewnętrzne rozterki (im te tematy zwykle wyjątkowo ciężko przechodzą przez gardło). Czasami zauważ, że coś go trapi i pokaż, że chcesz mu pomóc. Wysłuchaj tego, co ma do powiedzenia i spróbuj znaleźć jakieś rozwiązanie. Bądź dla niego wsparciem w trudnych chwilach. Ale nie chodzi tylko o to…

Słuchaj także wtedy, kiedy prowadzicie zwyczajną konwersację. Pokaż, że interesuje cię nie tylko to, co sama masz do powiedzenia, ale wysłuchasz z zainteresowaniem również jego punktu widzenia. Pozwól mu się wypowiedzieć. Bądź jego najlepszą publicznością. Raz fanką, a innym razem świetnym doradcą. Dyskutujcie, kłóćcie się nawet, ale na końcu podajcie sobie ręce (albo co tam sobie chcecie). Daj mu chwilami być gadułą zamiast ciebie.

5. Dbaj małymi gestami

To, co może być oczywiste w pierwszych dniach związku, z czasem jakoś bywa zapominane. A bo mniej się chce. A bo nie ma czasu. Ty jednak miej w sobie dość chęci, aby o niego dbać. Wcielaj w życie sztukę małych gestów. Podaruj mu ulubionego wafelka do pracy. Zadzwoń, żeby po prostu przekazać trochę pozytywnej energii w uśmiechu. Podziel się zdjęciem z ciekawym widokiem, który właśnie zobaczyłaś. Kiedy boli go brzuch, zaparz mu miętę. Zmień plany, gdy ma zły dzień. Zaproś go czasem do kina i zapłać. Zrób mu jakąś małą niespodziankę. Wesprzyj, kiedy potrzebuje motywacji.

Związek to nie jest taka trudna sprawa, jeżeli dba się o nią na bieżąco. Nie pozwól, żeby w twoją relację wkradł się jakiś chłód. Pokaż swojemu mężczyźnie, że wciąż ci na nim zależy. Uświadamiaj mu to w częstych, drobnych rzeczach. Nie oczekuj wsparcia tylko z jego strony. Naucz się sztuki kompromisów. Zadbaj o to, aby on też czuł się kochany. Po prostu troszcz się o niego na co dzień, nie tylko w walentynki i rocznice.


Pierwszy raz zdarzyło mi się tak rozciągnąć wpis, że postanowiłam go podzielić na dwie części dla komfortu czytaczy. Dzisiaj tylko pierwsza część podpowiedzi, druga niebawem.