Chyba każdy zna ten kultowy fragment z piosenki Kasi Klich -„Znów się zepsułeś i wiem co zrobię. Zamienię ciebie na lepszy model”. I czasami rzeczywiście wygląda na to, że to jedyne wyjście.

Jesteście ze sobą ileś lat. Od jakiegoś czasu waszym życiu panuje marazm. Może już nie działacie na siebie tak mocno, jak na początku znajomości. Z całą pewnością pierwsze emocje opadły. Ty już się dla niego za każdym razem nie stroisz, on też nieraz chodzi w dziurawych majtach. Może macie problem z komunikacją. Może to, co na początku było banalnie proste, teraz wydaje się zadaniem nie do zrobienia, np. poświęcenie własnych planów na rzecz tego, co tam sobie partner wymyślił.

I zastanawiasz się: co się z nami stało?

A przecież część z tych zmian jest zupełnie naturalna. Gdyby ludzie pozostawali wiecznie na poziomie pierwszego zauroczenia, to świat stanąłby na głowie. Załatwienie czegokolwiek, począwszy od zakupu chleba po złożenie zeznania podatkowego, byłoby znacznie utrudnione. Nic się przecież nie liczy, kiedy love is in the air.

Nie daj się więc zwieść. To dobrze, że „motyle” uleciały. Dzięki temu możesz wskoczyć na kolejny poziom w związku. Oczywiście, nie bez wysiłku. To jak chodzenie po górach: nieraz trzeba się porządnie napocić, ale warto dla tego widoku i satysfakcji, które czekają na szczycie.

Pewnie, że każdy związek jest inny i być może brak fajerwerków to pikuś w całym zalewie problemów z jakimi się borykacie. Nie twierdzę też, że każdy związek jest wart, aby go kontynuować. To ty wiesz najlepiej, jak to z wami jest. Zanim jednak podejmiesz kluczowe decyzje, przemyśl to na zimno.

Sprawdź, czy da się odświeżyć

To pewne, że ludzkość podąża za pierwszą podnietą. Za tym, co przyjemne, komfortowe i wymagające jak najmniejszej ilości wysiłku. Człowiek to leniwe stworzenie i uwielbia natychmiastową gratyfikację. Widać to chociażby na przykładzie popularności zupek w proszku (błyskawiczne) i niepopularności listów (trzeba czekać i czekać cierpliwie).

Ale to, co najpiękniejsze, wyciąga nas z kanapy, kiedy najmniej się nam chce. W momencie, w którym dokonamy świadomego wyboru drugiej osoby, bez różowych okularków na oczach, dopiero zaczyna się sztuka miłości. W  miejscu,  w którym się ścieramy, możemy stworzyć niezwykle silną więź. A po burzach mogą nastąpić czułe pojednania.

Dlatego przed wymianą partnera na lepszy model, namawiam do spokojnej refleksji. Nad tym, co było i co jest. Nad tym, dlaczego jesteście razem i czy rzeczywiście jest tak źle, że nie może już być lepiej. Dlaczego uważasz, że inny człowiek da ci więcej? Czy tylko dlatego, że z nim znów czujesz się kobieco? Tylko dlatego, że ktoś na nowo zaczarował twoje emocje? A może jesteś w stanie odświeżyć swój obecny związek? Czy możesz szczerze porozmawiać z partnerem i popracować nad waszą relacją?

Nowszy nie równa się lepszy

Podobają mi się różni ludzie. Niektórzy bardziej niż inni. Bo mają ciekawą fizjonomię, bo kogoś mi przypominają, bo są tajemniczy, bo mają coś ciekawego do powiedzenia. Bo nowe jest intrygujące. Bo moje oczy lubią estetyczne widoki. Albo bez żadnego uświadomionego powodu.

Myślę, że mogę właściwie powiedzieć, iż raz na jakiś czas „zakochuję się” platonicznie w innym facecie niż mój partner. Związek nie powoduje przecież magicznie, że inni ludzie przestają dla nas istnieć. A zatem, naturalną rzeczą jest, iż niektórzy podobają się nam bardziej niż inni. Wywołują pozytywne skojarzenia i emocje. Bywało tak, gdy byłam singlem, bywa i teraz. W porządku. Natura odzywa się, kiedy chce. Nie mylmy jednak tego chwilowego ożywienia z miłością.

W tym miejscu pojawia się kwestia wyboru

A wybory nieraz wygrywa nowszy model. Bo budzi uśpione emocje. I rzeczywiście na początku może wyglądać słodko w tych różowych okularkach, które niepostrzeżenie wylądowały na twoim nosku. Ale czy obecny partner też nie wydawał się bez wad na samym początku?

A teraz być może myślisz, czy go nie wymienić. Bo się zepsuł i już nie widzi w tobie tej piękności, co na początku. Już nie widzisz, żeby dbał o ciebie tak, jak dawniej. Może teraz musisz go dziesięć razy prosić zanim coś dla ciebie zrobi.

A ten nowy taki miły i tak dba… Być może będzie ci z nim lepiej. Tylko weź pod uwagę, że na początku każdego widzisz przez krzywe zwierciadło swoich wyobrażeń. Widzisz go takim, jakim chcesz go widzieć.

Tylko spokój może nas uratować

Miłość to nie jest brak pokus czy brak innych ciekawych osób na horyzoncie (wówczas przecież wszystko byłoby banalnie proste). Być może poznamy ich oboje bardzo wiele i być może nawet kiedyś zaprze nam dech. Miłość to jednak zaakceptowanie faktu, że nie ma idealnych połączeń. Miłość to świadomy wybór. Za każdym razem, kiedy mi ktoś do myśli wpadnie, na nowo podejmuję decyzję, że chcę być z nim, właśnie tym mężczyzną.

Oczywiście, można całe życie gonić za niedościgłym ideałem. Jak kto woli. Ale jeżeli w mężczyźnie, z którym jestem, mam jednocześnie najlepszego przyjaciela, gonitwa za światem fajerwerków przestaje mieć dla mnie jakiekolwiek nęcące walory. Czyż można żyć wieczną słodyczą, udając, że świat ma tylko jasną stronę?

Miłość to nie jest pierwsza lepsza podnieta, a jak jest na przykład bałaganiarzem to „spieprzaj dziadu”, a ja hyc do innego.