Kiedy jesteśmy z kimś w związku, czasami zapominamy o sobie. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Ci drudzy zwykle nazywani są pantoflarzami, a te pierwsze po prostu są wykorzystywane.

Najgorzej, kiedy od samego początku się człowiek ogranicza. Facet wcale nie wymaga, żeby się z nim widywać zawsze wtedy, kiedy ma na to ochotę, a kobitka leeeeci. Przyzwyczaja. Leci, a później beczy, że on się w ogóle nie chce zaangażować. Głaszcze po główce i mówi mu, że jest zuch chłopak, bo zjadł grzecznie posiłek, który mu ona przez trzy godziny szykowała. Nawet nie podziękował, a ona zamiast wziąć z tego naukę, następnym razem zrobi to samo. Albo będzie się starała jeszcze bardziej zamiast po prostu kopnąć go w dupsko.

Z tego wszystkiego wyłania się potem obraz nędzy i rozpaczy. Kobiecina kwili, bo on ją zostawił, chociaż taka dobra była gospodzina i zawsze miał obiad pod nos podstawiony. On zaś rozczarowany jest, że było wszystko na tacy podane (i tutaj już nie mówię tylko o obiedzie złożonym z trzech dań). Nie mógł nawet trochę pogonić, trochę zaspokoić swoich łowczych zapędów.

słońce kobieta mężczyzna

Zasada jest prosta: miej siebie na względzie!

Co tu więc zrobić, żeby było inaczej? Otóż, babka musi mieć swój interes. Nie w głębokim poważaniu, ale właśnie na pierwszym miejscu. Nie mówię o totalnym egoizmie i nie braniu pod uwagę męskich potrzeb, ale o nieskrępowanym zaspokajaniu swoich własnych. To naprawdę da się skutecznie połączyć. W dodatku z korzyścią dla obu stron.

Zapominanie się jest bardzo proste. Raz uznajesz, że mężczyzna jest centralnym punktem twojego świata i wszystko się wokół niego kręci. A ty masz być Kopernikiem, który odkrywa, że Ziemia to tylko jedna z planet. Ty i on kręcicie się wokół Słońca, a nie wokół siebie. Celem waszego życia nie jest bycie razem. Bycie razem ma każdemu z was pomagać wypełniać swoją misję.

Mężczyzna nie chce kobiety, która będzie wisiała mu na ramieniu albo będzie mu wiecznie usługiwała. On chce partnerki, a taka nie rezygnuje ze swoich spraw po to, aby mu dogadzać. Ona nie daje sobie wejść na głowę, bo czuje się dokładnie połową związku. Ma takie same prawa, aby się realizować jak mężczyzna. Ona o siebie samą dba, a dopiero później wymaga tego od innych. Nie pozwoli się źle traktować, bo zbyt mocno siebie samą ceni.

kobieca pasja

Interesuj się, kobieto

Nie ma związków idealnych, w których na okrągło człowiek jest samą miłością. Na szczęście, bo byśmy się przecież zasłodzili. Czasami można się po prostu zgubić. Zapomnieć, że się potrafiło dawniej światem fascynować i tym dzielić. Wystarczy chwila nieuwagi i czarno się widzi. Ostatnio dopadł mnie właśnie taki stan.

W chwili, kiedy sobie uświadomiłam ogrom straty, dopadł mnie najczarniejszy z czarnych nastrojów. Musiałam się wyryczeć w poduszkę, ale był to proces oczyszczający. Czasami człowiek sobie sam sugeruje, co może polepszyć jego żywot i tylko jedyny problem polega na tym, że się sam nie słucha. Musi nastąpić jakiś punkt kulminacyjny i wówczas wszystko staje się jasne.

Zbrakło mi wieczornych wyjść na jakieś kulturalne wydarzenia. Zbrakło samodzielnego zwiedzania miasta. Zabrakło tego, co robiłam zanim byłam w związku, a właściwie także jeszcze przez długi, długi czas jego trwania. Po prostu zapomniałam o swoich małych, codziennych przyjemnościach. Na szczęście nie jestem jedną z tych kobiet, których życie ogranicza się do wegetacji z mężczyzną w kokonie.  Po prostu jakoś niepostrzeżenie poumykało sporo dni. Nawet nie zauważyłam, że w moim życiu brakuje ludzi, wydarzeń, kultury, śmiechu, doświadczeń. Przez chwilę była tylko praca, praca i czasami my, kiedy on miał czas (bo przecież ja nie mam zajęć to się dostosuję). To jednak nie byłam ja i stąd te strapienia. Przestało mnie cieszyć życie, przestał mnie cieszyć związek.

mężczyźni nie są problemem

Mężczyźni nie są problemem

Nie jestem feministką i nie zamierzam psioczyć na mężczyzn. Na świecie jest wielu dobrych facetów, którzy kochają swoje kobiety. Problem nie polega na tym, że czegoś im nie dają. Problem polega na tym, że kobiety same często sobie coś zabierają, kiedy zapomną, kim są. Nagle uświadamiają sobie, że osadziły się w wysoce niekomfortowym położeniu. Bo facet służącej wcale nie szuka. Ona go nie pociąga.

Większość mężczyzn wolałaby, aby ich kobiety miały swoje sprawy poza nimi. Takie życie jest o wiele ciekawsze. Takie kobiety są o wiele bardziej pożądane, bo nie do końca da się je udomowić. Pozostają w pewnym sensie niepoznane, mają swoje sprawy. Takie kobiety mają coś do powiedzenia. Wiedzą, że mężczyzna nie może im dać wszystkiego, czego potrzebują. Po prostu nie jest w jego mocy zapewnianie rozrywek 24h na dobę. Poza tym, żeby było dobrze z kimś, musi najpierw być dobrze ze sobą.

utrzymywanie równowagi

Dbasz o siebie = dbasz o związek

Kiedy i mężczyzna, i kobieta mają swoje własne światy, do których mogą pójść, kiedy chcą pobyć sami, związek na tym mocno zyskuje. Trudniej wtedy poddać się niszczącym siłom monotonii. Ciągle pozostaje coś fascynującego. Druga osoba ma więcej do zaoferowania. W związku utrzymana jest równowaga.

Wspomnianym własnym światem może być nawet zwykłe piwo z kumplami z dala od kobiecego gadulstwa. To mogą być babskie ploteczki albo samotne siedzenie w kawiarni nad niedokończonym wierszem. To nie musi być niesamowita pasja. To może być chwila u kosmetyczki spędzona na robieniu paznokci. Niech to będzie po prostu coś, co daje radość i pozwala się trochę zdystansować. Miej czas i nigdy nie rezygnuj z siebie. Nie wszyscy muszą mieć wielkie życiowe pasje, żeby mogli tworzyć pozytywne relacje. Chodzi tylko o to, aby być osobą samodzielną, która potrafi sobie znaleźć ciekawe zajęcie. Taki człowiek jest z kimś nie dlatego, że nie wie, co ma zrobić z własnym życiem. Bycie z nim to nie niańczenie, ale życiowa przygoda.

Najbardziej fascynują nas osoby, które są dobre… dla siebie. Takie, które niezależnie od tego czy są w związku, czy nie, dbają o to, aby mieć własną przestrzeń. Kiedy jedna i druga osoba troszczy się o to swoje poletko, można dopiero mówić o prawdziwym partnerstwie. Takiego właśnie związku wszystkim życzę. Nie jest to jednak coś, co się raz zdobyło i już się ma. To ciągły proces tworzenia, do którego można od dzisiaj podejść bardziej świadomie.

Zatem do dzieła! Kształtujmy nasze relacje w taki sposób, aby były dla nas źródłem radości.

Inspiracja: życie oraz „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy„, Sherry Argov