Dźwięki w głowie robią różne rzeczy. Może być z nimi bardzo dobrze, że aż się z radości poruszam. Innym razem jakbym oberwała obuchem w łeb. Dźwięki i wibracje przeszywają nieznośnie. Nie mogę się ruszyć z miejsca.

Ja wysiadam, ono zostaje w tramwaju

Jechałam tramwajem. Był wieczór, ale godzina rozsądna. Mimo to w pojeździe znajdowało się niewiele osób. Można by je policzyć na palcach jednej ręki.

Jechałam tramwajem i nie sądziłam, że coś mnie spotka. Klikałam na Instagramie albo grałam w zbijanie cukierków, nie pamiętam. Wsiadł nagle jakiś facet z dzieckiem. Może miał trzydzieści parę, może mniej. Dziecko takie już rozumne. Wsiedli i naraz serce mi z piersi poczęło wyskakiwać. Niestety nie udało mu się od razu wyskoczyć, więc próbowało i próbowało. I na nic mu się to zdało. Powodem serca katuszy był mały, który się darł i duży, który… się darł.

Wiesz, po prostu mam alergię na złe emocje. One są jak piszczenie kredą po tablicy, jak zgrzytanie zębami. Jakbym miała się zaraz rozpaść.

Tramwaj w tamtej chwili był niedbaniem. Malec próbował prześlizgnąć się pomiędzy nogami ojca i przeleźć na drugą stronę pojazdu. Ojciec mu nie pozwalał. Mały w ryk, krzyk. Duży w złość. Mały chce do mamy. Duży chce świętego spokoju. Jeden szarpie, drugi jęczy. Ja chcę coś powiedzieć, ale mówię tylko Ojcze Nasz. W końcu wysiadam.

Wysiadam i zastanawiam się nad granicami. Kiedy jest tylko niedbanie, a kiedy już znęcanie?

serce kobiety

Przypominają mi się inne historie. Takie przykre momenty, w których chciałam coś zrobić, ale tego nie zrobiłam. Miałam coś powiedzieć. Miałam zareagować. Może miałam zarobić w twarz. Może ktoś miał mnie powalić słowem. Może miałam coś stracić.

Wysiadam, chociaż jest już za późno, bo moje serce zdążyło wyskoczyć na podłogę. I zostało w tramwaju zwanym niedbaniem.

A czy Ty wiesz, gdzie jest Twoje? Mam nadzieję, że podróżuje szczęśliwiej.