Dawno, dawno, ale nie aż tak dawno temu była sobie dziewczynka, która miała kochającą rodzinę. Kiedy przyszła na świat, nie tylko rodzice, ale też babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie zachwycali się Manią, ponieważ była pierwszym bobasem płci żeńskiej w tym pokoleniu.

Trudno powiedzieć, co sobie myśleli, trzymając ją w dłoniach i patrząc w jej wielkie, czarne oczy. Może już widzieli ją na uniwersytecie, może zastanawiali się, co się dzieje w tej malutkiej główce. Może po prostu cieszyli się chwilą i tym, że mogą nosić ją teraz w ramionach i pokazywać świat.

trudne relacje w dzieciństwie

Mijały dni, miesiące, lata i dziewczynka powoli dorastała otoczona miłością, której pewnie niejedno dziecko mogłoby jej pozazdrościć. Była najstarszym maluchem w domu: cichym, spokojnym, a nawet flegmatycznym. Mówiła niewiele i nie lubiła dzielić się swoimi przeżyciami.

Była już przedszkolakiem i dalej mogła dorastać w otoczeniu kochających ją ludzi. Tyle, że nie każdą miłość rozumiała i nie każda jej służyła. Właściwie, dopiero gdy stała się dorosłą kobietą, zaczęła rozumieć, jak duży wpływ miała na nią pewna, trudna relacja.

chowała się pod suszarką

Czy ty ją w ogóle znasz?

Mania nosiła w pamięci chwilkę z dzieciństwa, mocno już zamazaną, w której pewien kochający człowiek odwiedził jej dom w okolicach Bożego Narodzenia. Miała wtedy cztery czy pięć lat. Właśnie z nią rozmawiał, zaczął o coś wypytywać, jak to on, czy może coś jej wykładał autorytatywnym tonem, kiedy ona ze stresu wlazła pod suszarkę do prania. I tak naprawdę nigdy spod niej nie wyszła…

Później była szkoła, jedna, druga, studia i w końcu ta cała dorosłość… To, co czuła pod suszarką nigdy jednak nie zniknęło. Przed każdym spotkaniem z tym człowiekiem czuła lęk. Że znów coś mu się nie spodoba. Że tak, jak kiedyś skomentuje, że za bardzo się pomalowała. Że znów będzie jej mówił, czego ma słuchać, co czytać i jak myśleć. Nie pamiętała, żeby kiedykolwiek było inaczej. Zawsze przy nim czuła, że robi coś niewłaściwie. Nawet życzenia, które mu składała, nie były dość osobiste. Szkoda, że nie wiedział, jakim wyzwaniem było dla niej samo wybranie numeru…

mała zalękniona dziewczynka

Czy ty ją akceptujesz?

Skończyła dwadzieścia parę lat i miała dosyć uciekania przed wszystkim, co wzbudzało w niej lęk. Wychodziła więc do ludzi bardziej niż ktokolwiek by się po niej spodziewał. Bardziej niż ona by się spodziewała po sobie. Występowała publicznie, chociaż na kilka godzin przed każdym takim wydarzeniem myślała, że świat jej się zawali, jak to zrobi. Wychodziła jednak na scenę i kiedy już tam była, czerpała z tego prawdziwą satysfakcję. Była z siebie naprawdę dumna. Kiedy przyjeżdżał, duchowo wracała jednak pod suszarkę.

Wciąż bała się jak dziecko, że on ją skrytykuje, że znów będzie niewystarczająca, że znów okaże się głupim maluchem. Wiedziała już, że ten człowiek naprawdę ją kochał, ale w sposób, który nieraz doprowadzał ją do rozstrojów żołądka i łez.

Przy nim czuła się jak przy srogim nauczycielu, który nie docenia postępów, nie zauważa starań i dla którego zawsze jest się niedostateczną. Chciała, żeby chociaż raz był z niej zadowolony: nawet nie dumny, po prostu zadowolony. A on zawsze miał dla niej tylko uwagi. Bo powinna być taka czy siaka, coś zrobić albo czegoś nie robić.

aloes - symbol żalu

Czy ty ją zauważasz?

Mała Mania nie rozumiała. Nie była głupia. Była tylko dzieckiem, które uczy się świata i potrzebuje bezwarunkowej miłości. Duża Mania powoli stara się wygrzebać spod starej, obdrapanej suszarki na pranie. Trzeba się pogodzić z tym, że dla niektórych ludzi po prostu jest się wiecznie niewystarczającym, nawet kiedy człowiek wznosi się na wyżyny swoich aktualnych możliwości.

Tej małej dziewczynki już dawno nie ma, a Mania ma własną rodzinę i nadzieję na to, że będzie potrafiła kochać bezwarunkowo, zwłaszcza tych najmniejszych. Wszystkie jej zadry to teraz maleńkie blizny, na które nie potrzeba już kolorowych plasterków. Czasami tylko nadmiernie zależy jej na pochwałach i wymaga sporej atencji. A ta trudna relacja wywołuje w niej smutek pomieszany z wstydem, kiedy tylko odważa się o niej komuś opowiedzieć.