Wielokrotnie próbowałam pisać o relacji z Bogiem. Nie jest to zadanie łatwe i zawsze coś mi w tym przeszkadzało. W końcu jednak chcę się z wami podzielić tym, co w życiu robi Bóg.

Nagle nie wiem od czego zacząć. Czuję się jak dziewczyna, która po wielu bolesnych przebojach z chłopakami, wreszcie szczęśliwie się zakochuje. Trafia na tego, który ma szansę kiedyś stać się jej Jedynym. Dopiero się poznają, ale w jej sercu już dzieją się niesamowite rzeczy. To wszystko jest tak wspaniałe, że nie potrafi znaleźć odpowiednich wyrażeń. Dawniej pisała niezliczone, pesymistyczne wiersze, a teraz po prostu brak jej słów. Nie ma odpowiednich wyrazów. Tak się czuję, kiedy mam pisać o Bogu.

Mimo to chcę się podzielić tym, co On wyrabia w życiu. Tym, co robi w moim sercu. Z pewnością nie będzie to przekaz dla wszystkich, którzy się na niego natkną w otchłaniach Internetu. Może jednak poruszy przynajmniej niektóre struny. Zbyt długo nie udawało mi się stworzyć tego wpisu, dlatego tym bardziej uważam go za ważny. Widocznie może coś zdziałać w czyjejś duszy, skoro kiedy tylko do niego zasiadam, pojawia się zniechęcenie. Raz totalnie padł mi komputer. Innym razem coś mi szepcze, że to bez sensu. Wszystkie rzeczy nagle są ważniejsze i bardziej interesujące. Ale tak nie będzie dalej, o nie!

Wczoraj, kiedy zaczęłam tworzyć ten wpis, było święto Zesłania Ducha Świętego. Proszę Go, aby pomógł mi przekazać to, co chcę przekazać.

Bóg jest bliski

Bóg jest bliski, Bóg jest tutaj

Relacji z Bogiem nie da się zamknąć w jakichś ramach. Jest Bóg i grzesznik. Bóg i stworzenie. Bóg i ten tragiczny, smętny jego twór. Zdaje mi się, że tak często przedstawia się człowieka w porównaniu z jego Stwórcą. To jest jednak wypaczenie. Czy nie zastanawiało cię nigdy, co to znaczy, że zostaliśmy stworzeni „na obraz i podobieństwo Boga”? Stanowczo za mało się o tym mówi w świecie. Za dużo zaś jest poczucia winy i klepania formułek. Wiara to coś więcej. Relacja z Bogiem to coś, co może być znacznie głębsze. Poziom zaś tej relacji w dużym stopniu zależy od ciebie.

Pochodzę z wierzącej rodziny, ale moje bliższe poznawanie Boga ciągle trwa. Mam wrażenie, jakby dopiero się zaczęło. Różne wydarzenia w moim życiu spowodowały, że chcę być jeszcze bliżej Niego. Sporo zawdzięczam w ostatnich dniach książce Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy, którą każda kobieta powinna przeczytać (i mężczyźnie też się przyda). Żałuję, że nie miałam okazji dowiedzieć się tych wszystkich rzeczy wcześniej. To jedna z tych lektur, które na zawsze zmieniają widzenie. To drogowskaz, który odkryłam niedawno. Jednak już wcześniej w moim życiu działy się rzeczy, które sprawiały, że lepiej Go poznawałam. Pomagały mi zaufać, że Bóg mnie kocha.

Bóg jest miłością

Bóg jest miłością dla ciebie

Często słyszymy, że Bóg jest miłością. Bóg jest miłosierny. Tylko, że nikt nie mówi, co to może dla nas oznaczać. Jestem chrześcijanką, ale przez wiele lat wyobrażałam sobie Boga jako sędziego, który gdzieś tam mnie obserwuje i ocenia. Jakby tylko czekał na moje kolejne potknięcie i wpisywał je do swojego kajetu, żeby mi na koniec wypomnieć. Bóg jest miłością, a to znaczy, że wybacza. Nawet temu łotrowi na krzyżu, który chciał, który po prostu dostrzegł wreszcie Boga. Wystarczy chcieć. Wystarczy otworzyć się na Jego działanie, a on w niepowtarzalny sposób przemówi. Czasami to oznacza okrzyk rozpaczy, po którym wszystko zaczyna się zmieniać i prostować.

Dawniej nie zastanawiałam się nad tym, w czym człowiek może być do Boga podobny. Wydawało mi się to powierzchowne, co najwyżej. Tymczasem Bóg uczynił nas podobnymi do Niego przede wszystkim w pragnieniach naszych serc. Bóg je zna, Bóg je rozumie i Bóg chce na nie odpowiadać. Na tym polega każda relacja. Na tym też polega relacja z Bogiem. Bóg chce, żeby do niego mówić, słucha naszego głosu. Bóg też dużo mówi… ale my często zamykamy na to uszy. Jak dzieci, które się buntują.

nie jesteś sama

Nigdy nie jesteś sama

(Znów coś mówi mi, że tak nieuporządkowany wywód nie może tu mieć miejsca, ale może uporządkuję go innym razem. Teraz jest bardzo ważne, żeby on się tutaj znalazł.) Jedyne co nas różni od Boga, to nasz grzech. Tylko, że za bardzo się na nim skupiamy. Diabeł chce, żebyśmy go popełniali, a później całą naszą uwagę kieruje na niego, na ten upadek, na grzech. Szepcze, że teraz nie jesteś już do Boga podobna. Już nie jesteś Go godna. Zostałaś sama. Tylko, że to wcale nieprawda. Bóg cały czas czeka i nie przestaje kochać człowieka.

Przez większość mojego życia patrzyłam na siebie swoimi oczami, myśląc, że tak samo patrzy Bóg. Ale Bóg się od nas nie odwraca, kiedy upadamy. Bóg widzi wszystko i wszystko wie, a jednak spokojnie czeka aż przyjdziesz. Nie narzuca się, ale też nie uważa cię za kogoś straconego. Ciągle daje każdemu szansę. Choćbyś powtarzała te same grzechy bez końca. Bóg jest miłosierny. Bóg zna najgłębsze pragnienia naszych serc. Wie też o ich najgłębszych ranach i chce je uleczyć. Chce do nich dotrzeć i sprawić, że wybaczysz (sobie i innym).

Odkąd pamiętam w moim sercu było pragnienie miłości. Chciałam być kochana i kochać. Chciałam mocno się w tym zatracić. Myślałam, że ktoś na tej ziemi może mi to dać, ale nikt nie mógł. Nie mogłam się też na to pragnienie zamknąć, schować w jakimś bezosobowym pancerzu. Zresztą nie chciałam. Nie potrafiłam jednak zaspokoić tej drzemiącej we mnie pustki. To było miejsce dla Boga. To on jest pełnią.

doświadczenie Boga

Każdy inaczej doświadcza Boga

Ostatnio po raz pierwszy poczułam tak mocno, w taki bardzo emocjonalny sposób, że On jest. Że nie jest przez większość czasu jedynie obserwatorem. On ciągle szuka drogi do naszych serc. Możemy Mu ją zamykać, ale On nie będzie ustawał w wysiłkach. Czasami pozwala na nasze upadki właśnie po to, żebyśmy otworzyli się na Jego uzdrawiające działanie.

Bóg ostatnio przemówił do mojej wrażliwości. Przemówił w sposób muzyczny. To moje doświadczenie Boga. Jestem pewna, że do ciebie znalazłby inną drogę. Ja jednak najmocniej czuję muzyką. Czasami aż przeszywają mnie dreszcze i wzruszam się do głębi. Nikt nie wie tego lepiej niż On.

Poprosiłam Go przed zaśnięciem, żeby pokazał mi, że jest, że mnie kocha, żeby pokazał mi swoją miłość i obecność. Żeby dał mi to odczuć w sposób bliski kobiecemu sercu. Żebym wiedziała, że bez względu na wszystko dla Niego jestem ważna. Poprosiłam o to i następnego dnia w pracy hamowałam łzy wzruszenia. To był zwykły dzień. Siedziałam ze słuchawkami na uszach zatopiona w jakimś kolejnym tekście, który miałam do napisania. To był popularny utwór z bajki. Nie jakaś tam religijna piosenka z dołującą linią melodyczną. To była piosenka z bajki, a jej muzyka chwyciła mnie za serce. Poczułam, że zawsze jest Ktoś, dla kogo jestem droga. Później, już w domu, czytając tekst tego utworu, jeszcze pełniej zrozumiałam Jego przekaz do mnie.

Bóg jest tym księciem, na którego każda kobieta czeka. Bóg jest tym starszym mężczyzną, który może zapewnić faceta o tym, że ma wszystko, czego mu potrzeba. To Jego potrzebujemy. To On pomaga nam w związkach z innymi ludźmi. To On pomaga nam wzrastać w miłości.

On mnie uzdrowił. Zawsze pojawiał się w beznadziejnych sytuacjach. Uratował, kiedy prawie wpadłam pod samochód. Sprawił, że nie musiałam czekać na operację kolana trzy lata i postawił na mojej drodze dobrych ludzi. Sprawił, że w Wielki Piątek poleciały mi łzy, kiedy nie mogłam w zwykły sposób uczestniczyć w Jego męce. On wskazał mi moim własnym palcem mężczyznę, którego pokochałam. On pokazuje mi słowa i ludzi, którzy mnie do Niego zbliżają. On dał mi zobaczyć świeżo narodzonego wielbłąda w zoo. On dał mi wrażliwość, która nie zawsze mi się podoba, ale bez której byłabym niekompletna. On wypełnia pustkę w moim sercu. On pozwolił mi ostatnio się załamać, a później pokazał drogę wyjścia z tego. Dzięki temu jak nigdy czuję, że nigdy nie jestem sama. On zesłał chorobę, która nie była dla mnie tylko nieszczęściem. Stała się też pouczająca. On pokazał mi, że warto dzielić się tym, co się ma. On daje mi siły. On jest moim wzruszeniem. On jest bliżej ludzkiego serca niż myślałam. On jest. On żyje. Nie umarł. Zmartwychwstał.

Bóg czeka

Bóg, który na ciebie czeka

Nie musisz w to wszystko wierzyć. Możesz się zbuntować. Możesz żyć z dala od Niego. Możesz. Wszystko możesz, a On i tak cię kocha i jesteś dla niego ważna. Wszyscy ludzie mogą się od ciebie odwrócić, ale On jest. On będzie działać i mówić w twoim języku, ale to ty musisz mu na to pozwolić. On najlepiej wie jak do ciebie dotrzeć, ale nie będzie tego robił wbrew woli. On zawsze pozostawia wybór, czeka. On nie patrzy na to, ile razy upadłaś. On nie oskarża. Zamiast tego przytula i skleja to, co się rozkleiło. Bóg jest miłością. Bóg chce być z nami w relacji. Bo jego miłość nie jest platoniczna. Bóg chce ją dzielić tylko z tobą. Z każdą ludzką osobą na inny, właściwy dla niej sposób. Każdej z nas chce mówić, że ją kocha na ten jeden, trafiający do serca sposób.

Każda relacja z Nim jest inna, podobnie jak różne są związki między ludźmi. Na świecie może być niezliczona ilość i różnorodność połączeń z Bogiem. Naszym zadaniem jest znalezienie tej własnej drogi umiłowania. On się nigdy nie odwraca plecami. Jeśli więc jesteś połamana, jeśli czujesz się bezwartościowa, to możesz znaleźć w nim pocieszenie. Ja wylałam ostatnio morze łez, ale uwierzyłam, że Bóg chce znaczyć w moim życiu coś więcej. Nie chce być tylko zaklęty w obrazie. Chce, żeby z nim żyć, bo dla Niego ja mam znaczenie. Nieważne, co się jeszcze wydarzy. On w tym będzie ze mną.